3.4 C
Wrocław
środa, 7 grudnia, 2022

Budujemy nowy Śląsk! Na co stać zespół Djurdjevicia w tym sezonie?

WARTO PRZECZYTAĆ

To może być najciekawszy sezon dla piłkarzy Śląska Wrocław od wielu lat. Zespół przeszedł kadrowe trzęsienie ziemi i powstaje praktycznie od nowa pod okiem nowego (a jakże!) trenera Ivana Djurdjevicia. Rodzą się więc pytania: gdzie będzie Śląsk za rok o tej samej porze? Czy będzie cieszył się po udanym sezonie czy też czeka go lizanie ran po kolejnej nieudanej kampanii? 

Rozbić status quo

Niewiele brakowało, aby w wakacje wrocławianie szykowali się do gry w pierwszej lidze jako spadkowicz. Klęska była blisko. Zespół prowadzony wówczas przez trenera Piotra Tworka rozgrywki zakończył na 15. miejscu, czyli ostatnim bezpiecznym. A to, że się w lidze utrzymał, zawdzięczał nie tylko sobie, ale także słabości innych rywali. Krótko – Śląsk grał źle, ale uratowało go, że inni byli jeszcze gorsi. 

Po tak złym sezonie, w grę wchodziły dwie strategie poprawy. Można było udawać, że z grubsza nic się nie stało.  Drużyna się utrzymała, reszta to już przeszłość, więc trzeba wpuścić do niej nieco świeżej krwi, kogoś pożegnać i jedziemy dalej. Można było też powiedzieć sobie, że tak być nie może. Trzeba zespołem wstrząsnąć i zacząć go budować od nowa, w wielu wymiarach. W Śląsku wybrano ten drugi wariant, wcielając w życie słynne słowa Alberta Einsteina, że głupotą jest robić cały czas to samo i oczekiwać innych rezultatów. 

Powstaje nowy Śląsk

Stery drużyny objął trener Ivan Djurdjević, który w poprzednim sezonie prowadził pierwszoligowy Chrobry Głogów i prawie awansował z nim do Ekstraklasy. Ten 45-letni Serb jest uważany za szkoleniowca z charyzmą, konkretnego i potrafiącego budować zespół. Co akurat Śląskowi jest teraz potrzebne, bo przegrany poprzedni sezon trzeba zostawić za sobą nie tylko w kalendarzu, ale przede wszystkim w głowach piłkarzy. Równolegle sztab sportowy Śląska zabrał się za porządkowanie szatni. Pożegnano weteranów, do których zgłaszano sporo pretensji o jakość przywództwa w poprzednim sezonie. Nie ma już w Śląsku Waldemara Soboty, Roberta Picha, Wojciecha Golli i Matusa Putnockiego. Poprzedni kapitan Krzysztof Mączyński też miał odejść, ale koniec końców nie dogadał się w sprawie warunków przedwczesnego rozstania i wylądował w drużynie rezerw. Wrocław opuścił Fabian Piasecki, jeden z najbardziej krytykowanych zawodników Śląska w poprzednich rozgrywkach, odszedł też Mark Tamas, Dino Stiglec i Jakub Iskra

Zmiany? To mało powiedziane. W szatni Śląska odbyła się rewolucja, choć z zastrzeżeniem, że tylko jeśli chodzi o pożegnania. Dyrektor sportowy Dariusz Sztylka na rynku transferowym nie szalał. Klub celował w punktowe wzmocnienia, żeby załatać największe dziury w składzie, co było w zgodzie z deklaracją trenera Djurdjevicia, którzy po podpisaniu umowy we Wrocławiu obrazowo tłumaczył swoje podejście do transferów: 

Zobacz również:  Obiekt sportowy PiS i Bezpartyjnych skrytykowany przez Justynę Kowalczyk

Chcę uszanować to, co klub zrobił dotychczas i zobaczyć tych, którzy teraz są na kontrakcie. Mówiąc metaforą, najpierw sprawdzić co jest w lodówce, a potem dopiero iść na zakupy. Jak będzie piwko to ok, ale jak dużo mięska to też dobrze. Skupiamy się, aby podejmować decyzje na spokojnie i sprowadzić kilku konkretnych, jakościowych zawodników. Chcę także stawiać na młodych i ewentualne braki uzupełniać młodzieżą. 

I tak, Piasta Gliwice na Wrocław zamienił doświadczony pomocnik Martin Konczkowski. Z Jagiellonii Białystok przyszedł utalentowany napastnik Jakub Lutostański. Za trenerem Djurdjeviciem przyszli dwaj byli piłkarze Chrobrego: bramkarz Rafał Leszczyński i pomocnik Michał Rzuchowski. Natomiast za siłę ofensywną Śląska mają odpowiadać dwaj nowi obcokrajowcy: Niemiec John Yeboah i Hiszpan Nahuel Leiva. Zwłaszcza ten drugi zawodnik ma papiery na granie. Mówimy tu o byłym mistrzu Europy do lat 19, piłkarzu mającym w dorobku 41 meczów w hiszpańskiej Primera Division i grę w takich klubach, jak FC Barcelona B, Villarreal lub grecki Olympiakos Pireus. CV Nahuela wygląda więc imponująco, ale przy jego nazwisku trzeba zostawić przypis, bo poprzedni sezon zmarnowała mu poważna kontuzja kolana. W Śląsku Nahuel chce się odbudować i wrócić do piłkarskiego obiegu. Jeśli to mu się uda, trenerzy i kibice “Wojskowych” będą mieli z niego sporo pociechy. 

Co nam mówi obóz Śląska w Słowenii?

Ekipa trenera Ivana Djurjevicia w lipcu zaczęła się budować na obozie przygotowawczym w miejscowości Zreče w Słowenii. Tam wrocławianie rozegrali pięć sparingów. Do domu wracali z korzystnym bilansem: przegrali tylko raz (0:1 z FK Cukaricki), wygrali trzy razy (z FK Radnicki Nis, NK Radomlje i Zalaegerszegi TE), a jeden test-mecz zremisowali (z NK Gorica). 

Trener Djurdjević wykorzystał ten czas na to, aby sprawdzić swoją “lodówkę”. Na obozie dobrze wypadł Hiszpan Caye Quintana (3 gole i asysta), który sygnalizuje, że może – po przeciętnym pierwszym roku we Wrocławiu – wreszcie zacząć grać na miarę oczekiwań. 

Dużym zaskoczeniem była dobra forma Piotra Samca-Talara (2 gole na obozie w Słowenii), który ma za sobą nieudane wypożyczenia do GKS Katowice i Widzewa Łódź, przez co wydawało się, że już w Śląsku nie zaistnieje. Trener Djurdjević wyjął go jednak ze swojej “lodówki”, powierzył na boisku rolę skrzydłowego i 20-latek odwdzięczył mu się solidną formą. 

Zobacz również:  Kobierzyce: KPR z zaliczką

Dobrą robotę w Słowenii wykonał też inny młodzieżowiec, 21-letni Javier Hyjek. W poprzednim sezonie nie zaufał mu ani Jacek Magiera, ani Piotr Tworek, przez co Hiszpan przez cały sezon Ekstraklasy zaliczył na boisku w sumie… 55 minut. Nowy trener to jednak nowe otwarcie, Hyjek wskoczył więc na falę i w sparingach w Słowenii wyglądał bardzo dobrze. Jeśli na początku sezonu Ekstraklasy znajdzie się dla niego miejsce w wyjściowym składzie Śląska, to nie będzie to zaskoczeniem. Udany obóz ma za sobą też Dennis Jastrzembski oraz Adrian Łyszczarz

Idzie czas na młodych?

Jeśli żegnamy weteranów, na rynku transferowym nie szalejemy, to staje się naturalne, że drużynę uzupełniamy młodymi piłkarzami na dorobku. Ten mechanizm zaczyna pracować w Śląsku Wrocław pod wodzą Ivana Djurdjevicia. Wspominaliśmy już o dobrej formie Samca-Talara, Hyjka i Jastrzembskiego na obozie w Zrece. Ale trzeba też odnotować, że swoje minuty otrzymali inni młodzieżowcy: 16-letni pomocnik Karol Borys, 18-letni bramkarz Oskar Mielcarz i 20-letni środkowy obrońca z Ukrainy Ihor Macenko. I kredyt zaufania od trenera spłacili, jak należy, co pozwala wierzyć, że zaczną grać również w Ekstraklasie. Jeśli tak się stanie, to będzie duża nowość w Śląsku Wrocław, w którym od lat słyszy się, że warto na młodzież postawić, ale w praktyce bywało z tym różnie. Teraz, także dzięki podejściu nowego trenera, słowa zaczynają się przekuwać na czyny. Warto mieć na oku zwłaszcza młodziutkiego Karola Borysa

Takiego zawodnika jak Karol nie spotyka się codziennie. Młodzież, bez kompleksów, chcemy ją wychować, więc musimy dać jej przestrzeń, podchodzić, jak do każdego innego zawodnika. Zawodnicy pokazali wielką pokorę i chęć do pracy. Większość młodych zawodników pozostanie z nami w kadrze i to nie był jednorazowy ich występ – ocenia trener Ivan Djurdjević

Dokąd płyniesz, Śląsku?

Pół żartem, pół serio można powiedzieć, że podczas meczów Śląska w Ekstraklasie, nad ławką rezerwowych drużyny można powiesić tabliczkę “Trwa budowa, prosimy nie przeszkadzać”. Ten zespół powstaje praktycznie od nowa – zarówno pod kątem personalnym, jak też pod kątem taktyki lub filozofii gry. Pewne jaskółki tych zmian było widać w meczach sparingowych, kiedy Śląsk starał się bardzo aktywnie grać na połowie rywala i walczyć o szybki odbiór piłki. Ale trzeba powiedzieć sobie wprost: oczekiwania warto na razie schować do kieszeni, bo Śląsk wypływa na niespokojne wody. Zespół musi się scalić, zbudować nowe automatyzmy, wypracować zrozumienie. Piłkarze muszą się nauczyć, jak po boisku poruszają się nowi koledzy, kto jakie podania lubi dostawać… Takich detali jest masa i potrzeba czasu, żeby to wszystko udało się wypracować. Trener Ivan Djurdjević zresztą podkreślił to po powrocie Śląska ze Słowenii.

Zobacz również:  Lubin: Ruszył Jarmark Bożonarodzeniowy. Sprawdź jakie atrakcje czekają na mieszkańców

Ja jestem osobą, która jest pozytywnie nastawiona, nie oczekuje cudów na początku, te wyniki mają przyjść. To jest proces, droga. 

Gdybyśmy mieli typować, to na dziś Śląsk jest zespołem mającym pełne podstawy do tego, aby bez problemu zmieścić się w środku tabeli Ekstraklasy. Walki o medale raczej nie należy oczekiwać, podobnie jak kolejnej dramatycznej walki o utrzymanie. Obecnie Śląsk wydaje się mieć solidne karty wśród pomocników, z Martinem Konczkowskim, Patrickiem Olsenem, Petrem Schwarzem, Nahuelem, Adrianem Łyszczarzem, z pukającym głośno do składu Javierem Hyjkiem oraz młodym Karolem Borysem. Bramkarzy rywali będzie niepokoić solidny na obozie w Słowenii Caye Quintana, Erik Exposito to w naszej lidze uznane nazwisko, dobrą formę sygnalizuje Dennis Jastrzembski, jest też pozyskany w lecie John Yeboah. W tych formacjach są nazwiska, które mogą dać odpowiednią jakość. 

Największy znak zapytania w Śląsku to obecnie formacja defensywna. Ta formacja przeszła największe odmłodzenie i obecnie nie ma w niej obecnie żadnego 30-latka! Najstarszy obecnie nominalny obrońca w Śląsk to Victor Garcia, który ma 28 lat. Nieco młodszy jest Daniel Leo Gretarsson (27 lat) i Diogo Verdasca (26 lat). Trener Ivan Djurdjević będzie miał też pod ręką Łukasza Bejgera (20 lat), który jednak z miesiąca na miesiąc w Śląsku gaśnie w oczach, 24-letniego Konrada Poprawę po kontuzjach i młodych, m.in. wspomnianego Macenkę i Olivera Wyparta. Za ich plecami czuwać będzie nowy kapitan Śląska, Michał Szromnik. 

O ile w pozostałych formacjach Śląska widać zdrową mieszankę rutyny i młodości, tak w defensywie proces odmładzania dotarł bardzo głęboko. PESEL jednak nie gra, a rolą trenera jest umiejętnie poukładać te klocki. Jeśli tak się stanie, a odmłodzony Śląsk będzie grał na modłę szkoleniowca, czyli szybciej, agresywniej, odważnie, to kibice będą mieli sporo pociechy z tego zespołu. Trzeba jednak pamiętać, że ta drużyna – budowana od nowa – potrzebuje czasu. Także po to, aby się uczyć na porażkach. 

Autor: Łukasz Maślanka

WIĘCEJ WIADOMOŚCI

OSTATNIE WIADOMOŚCI

400x750px3