1.6 C
Wrocław
piątek, 9 grudnia, 2022

Ivan Djurdjević po porażce z Rakowem

WARTO PRZECZYTAĆ

Zobaczcie, co na konferencji podsumowującej niedzielną porażkę (1:4) Śląska z Rakowem mówił szkoleniowiec WKS-u Ivan Djurdjević.

Ivan Djurdjević: Oczekiwaliśmy, że zaprezentujemy się dobrze na własnym stadionie i chcieliśmy rywalizować. Raków mimo gry w czwartek pokazał się z fantastycznej strony i od początku grali na wysokiej intensywności. Nie zdołaliśmy podjąć nawet walki. Popełniliśmy błąd przy pierwszej bramce, później próbowaliśmy nawiązać kontakt, ale nie udało się. Po przerwie chcieliśmy trochę zacieśnić szyki, ale szybko stracona bramka podcięła nam skrzydła. Później zyskaliśmy kontakt, ale Raków szybko ponownie objął kontrolę nad spotkaniem. Częstochowianie dali nam prawdziwy pokaz futbolu i lekcję. Zabrakło nam profesjonalizmu. Po meczu przeprowadziliśmy rozmowę, w której wyraźnie zaznaczyłem, czego to miasto, kibice i klub oczekują od zawodników. Być może taki moment jest potrzebny, bo wciąż przed nami dużo pracy.

Spodziewałem się różnicy w jakości, ale boli mnie to, że nie podjęliśmy walki. Brakowało nam agresywności oraz intensywności. Za łatwo pozwalaliśmy na tworzenie sytuacji i nie zasłużyliśmy na nic więcej. Widzimy, że jesteśmy w trackie przebudowy. Taki mecz jest potrzebny, bo pokazuje, komu naprawdę zależy, a kto być może wolałby odejść. Nie możemy pozwolić sobie na brak zaangażowania, to niedopuszczalne.

Cały czas szczerze rozmawiam z zespołem i wszyscy są świadomi, że potrzeba nam czasu. Nie jesteśmy zespołem gotowym do walki o puchary i na razie skupiamy się na zbudowaniu podstaw. Musimy grać z dużą jakością. Można przegrać mecz, ale na pewnym poziomie jakości. Tego poziomu dzisiaj nie było.
Dzisiaj nikt nie zagrał dobrze, nie tylko Patrick Olsen. Zawiedliśmy jako drużyna i trudno tu wskazać najgorszego zawodnika. Zabrakło nam argumentów zarówno w defensywie, jak i ofensywie.
Karol Borys to młody chłopak i zapracował sobie na tę szansę. Wciąż myślimy też o przepisie dotyczącym młodzieżowców. Być może zagra w meczu Pucharu Polski.

Zobacz również:  Na wrocławskie tory wyjedzie zabytkowy pociąg. Okazja do wyjątkowej przejażdżki

Erik Exposito dzisiaj ciężko pracował dla zespołu i często schodził do środka pola, by pomóc pomocnikom w kreacji. Chcieliśmy w ten sposób zmęczyć Raków, ale zabrakło nam argumentów i się nie udało. Erik dzisiaj strzelił gola i to jest ważne, mam nadzieję, że teraz się odblokuje i będzie mu tylko łatwiej.

Dzisiaj mentalnie nie byliśmy odpowiednio przygotowani. Mieliśmy swoje założenia i musieliśmy zagrać na 100%, ale zagraliśmy bardzo słabo i nie zrealizowaliśmy żadnego planu. Są za duże wahania formy i jest to bardzo widoczne. Jak wspominałem wcześniej – zawiódł cały zespół. Mieliśmy szansę, by zareagować, lecz Raków szybko zamknął mecz.

Wstyd nam, że Raków, który grał w czwartek mecz z dogrywką, przebiegł o 9 kilometrów więcej od nas. To my wyglądaliśmy, jakbyśmy grali 120 minut w tygodniu. Jestem naprawdę oburzony, ale nasi zawodnicy zdają sobie sprawę, że to nie powinno tak wyglądać. Porozmawiałem z drużyną, przekazałem im swoje uwagi i mam nadzieję, że taki mecz się nie powtórzy. Oczekuję, że w Pucharze Polski drużyna pokaże się z lepszej strony i zmaże plamę po tym fatalnym występie.

Odsłony: 23

WIĘCEJ WIADOMOŚCI

OSTATNIE WIADOMOŚCI

400x750px3