-4.1 C
Wrocław
niedziela, 5 lutego, 2023

Jarosław Obremski: W trakcie urlopu do pana wicewojewody dzwoniłem co drugi dzień

WARTO PRZECZYTAĆ

Wieczorem, 16 sierpnia odbyła się konferencja prasowa z udziałem Jarosława Obremskiego. Wojewoda dolnośląski pierwszy raz po urlopie zabrał głos w sprawie katastrofy ekologicznej na Odrze.

Fot. FB Urzędu Wojewódzkiego

Jarosław Obremski choć o śnięciu ryb w Odrze widział od początku sierpnia to nie zwołał posiedzenia sztabu kryzysowego. Czy wojewoda zdał test w obliczu kryzysu?

Nie ma zagrożenia dla mieszkańców Dolnego Śląska

Na konferencji prasowej Jarosław Obremski poinformował, że sytuacja na odcinku dolnośląskim Odry wraca do normy. Można kwestionować, co Pan wojewoda uznaje za „normę”. Nadal wyławiane są martwe ryby ze zbiorników wodnych, a w komunikatach (m.in. wrocławskiego zoo) można usłyszeć, że „skażenie jest największą tego typu klęską ostatnich lat”.

– Nie ma żadnego zagrożenia dla życia i zdrowia mieszkańców Wrocławia i Dolnego Śląska. Nad ustaleniem przyczyn katastrofy oraz jej skutków pracowało wiele służb i instytucji, WIOŚ, Sanepid i straż pożarna oraz służby weterynaryjne (…) Parametry fizyko-chemiczne w głównym nurcie rzeki są już takie same jak średnia wieloletnia. Odra na odcinku dolnośląskim wróciła do normy – informował Jarosław Obremski, wojewoda dolnośląski.

W dalszym ciągu mieszkańcy proszeni są ostrożność. Obostrzenia są podtrzymywane, bo wciąż trwa śledztwo w sprawie zanieczyszczenia rzeki.

Sytuacja na Odrze normalizuje się na odcinku dolnośląskim, jednak nie odwołujemy obostrzeń, bo ciągle nie wiemy, co jest przyczyną katastrofy – mówił wojewoda.

Urlop Jarosława Obremskiego

Wojewodzie dolnośląskiemu zarzucono bierną postawę wobec katastrofy ekologicznej. Wiele osób odpowiadało się za stwierdzeniem, że w sytuacji kryzysowej powinien powrócić z urlopu i zająć się kierowaniem działaniami urzędu. Jarosław Obremski nie ma sobie jednak nic do zarzucenia.

W trakcie urlopu do pana wicewojewody dzwoniłem co drugi dzień, a w ostatnim tygodniu codziennie. Moja wiedza była taka, że mamy zdarzenie na Oławie, że parametry badane przez WIOŚ były takie, że stan fizyko-chemiczny na wejściu województwa Dolnośląskiego, czyli przed Oławą i za Oławą, jest taki sam. W związku z tym mówiliśmy, że źródło ewentualnego zatrucia nie jest we Wrocławiu. Rozmawialiśmy o tym, żeby monitorować sytuację i to, jakie mogą być skutki tego zatrucia – skomentował Obremski.

Nie wydaję mi się na tę chwilę, że został popełniony jakikolwiek błąd formalny i merytoryczny ze strony podległych mi instytucji. Bo to podległe mi instytucje realizują politykę wojewody, a nie wojewoda indywidualnie – dodał.

Co jest przyczyną katastrofy ekologicznej?

Na konferencji obecny był również wicewojewoda Jarosław Kresa. Początkowo nie zauważył on nic szokującego w masowym śnięciu ryb. Do tej pory badano je pod względem obecności metali, m.in. kadmu, rtęci, arsenu, pestycydów, pochodnych chloru.

– 1 sierpnia rozmawiałem z dyrektorem wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim. W tym samym dniu rozmawiałem także ze starostą powiatu oławskiego. WIOŚ podjął pierwsze działania 28 lipca. Na początku stwierdzono ok. 300 kg śniętych ryb, takie ilości zdarzają się stosunkowo często na rzekach – mówił Jarosław Kresa, wicewojewoda dolnośląski.

Wojewoda dolnośląski odniósł się też do sytuacji sprzed dwóch lat, gdy zaobserwowano masowe śnięcie ryb w rzece Baryczy. Przyczyn tej sytuacji dokładnie nie wyjaśniono, ale pojawiły się sugestie, że mogła być ona związana z naturalnym procesem gnilnym w korycie rzeki. Przywoływanie tego wydarzenia w tym kontekście rodzi wątpliwości. Czy obecna katastrofa ekologiczna na tak dużą skalę mogła powstać w wyniku czynników przyrodniczych? Być może wojewoda chce pokierować debatę publiczną w tę stronę, aby jedynie odwrócić uwagę od bierności urzędów wojewódzkich.

WIĘCEJ WIADOMOŚCI

OSTATNIE WIADOMOŚCI