-3.6 C
Wrocław
poniedziałek, 6 lutego, 2023

Olga Tokarczuk doktorką honoris causa Uniwersytetu Wrocławskiego

WARTO PRZECZYTAĆ

1. czerwca polska noblistka została doktorką honoris causa Uniwersytetu Wrocławskiego.

Tokarczuk miała otrzymać honorowy doktorat Uniwersytetu Wrocławskiego już w listopadzie ubiegłego roku. Jednak z powodu drobnej niedyspozycji noblistki trzeba było uroczystość odłożyć. Przełożono ją na 1. czerwca – nie tylko Dzień Dziecka, ale również dzień premiery najnowszej książki Tokarczuk – „Empuzjonu”.

Do końca ubiegłego roku książki Olgi Tokarczuk przetłumaczono na 45 języków. Wydało je 114 wydawnictw. Jej teksty były drukowane w blisko dwustu antologiach i czasopismach literackich. Przełożyło je 166 tłumaczy. Noblistka może pochwalić się 388 wydaniami zagranicznymi w tym 275 wydaniami papierowymi, e-bookami, książkami wydanymi alfabetem Braille’a czy audiobookami – podkreślał dziekan wydziału filologicznego prof. Arkadiusz Lewicki.

Z kolei do wydanej dziś książki, której akcja dzieje się w dolnośląskim Sokołowsku na początku XX wieku nawiązywał p.o. rektora Uniwersytetu Wrocławskiego, fizyk, prof. Jan Sobczyk. Sobczyk wspominał, że książka Tokarczuk jest swego rodzaju odniesieniem do Czarodziejskiej Góry Tomasza Mana.

W powieści Empuzjon bohaterowie toczą dysputy: kim jest człowiek i na czym polega jego płciowość. Dziś w takiej dyskusji mógłby zapewne uczestniczyć psycholog, biolog, biochemik, zastanawiający się do jakiego stopnia człowiek jest sumą procesów biochemicznych. Być może również fizyk. Sytuacja taka jako żywo przypominałaby to, czym dziś jest uniwersytet. Sens i wartość uniwersytetu, polega na tym, że obecne są w nim różne dyscypliny naukowe. Jakże ważne jest przeplatanie się i uzupełnianie ich perspektyw poznawczych, bliskie więzi, wzajemne dyskusje.

Sama honorowa doktorka Uniwersytetu Wrocławskiego przyznała ze nie jest „człowiekiem nauki”, a jedyną pracą naukową jaką napisała był jej dysertacja magisterska.

Cierpiałam (w czasie studiów) na pewną dolegliwość: uporczywy, chroniczny i nawracający nadmiar wyobraźni, który skutkował nieustannym rozproszeniem. Najchętniej chodziłam na nudne i zawiłe wykłady. Na nich wpadałam w cudowny stan, kiedy to rozproszenie zmieniało się w nieoczekiwane ciągi skojarzeń, strzępy narracji, obrazy i w końcu idee. Do tej pory uważam, że nudny wykład jest jedną z najbardziej inspirujących technik creative writing – żartowała Tokarczuk.

Zobacz również:  Buspas na Jagodno już pewny! Pierwsze autobusy pojadą nim prawdopodobnie w 2025 roku

Najważniejsze w przemówieniu honorowej doktorki wrocławskiego Uniwersytetu były jednak kwestie ukraińskie:

Teraz jednak zbyt często brakuje mi słów, żeby nazwać to, czego doświadczam. W huku dział słowa stają się niesłyszalne. Wobec przemocy, śmierci cierpnie wyobraźnia. Ten brak słów bardzo mi przeszkadza. Czytam relacje, syntezy i analizy, wywiady i prognozy ekspertów. Chwytam się cudzych słów, żeby zrozumieć tę irracjonalną erupcję śmierci w Ukrainie napadniętej przez Rosję. Jako pisarka kapituluję. Nie umiem tego nazwać, bo nie umiem tego zrozumieć. Dziś każda, najradośniejsza nawet uroczystość odbywa się w cieniu wojny, która się dzieje kilkaset kilometrów na wschód od miejsca, w którym jesteśmy i nie możemy o tym zapomnieć.

Tokarczuk podkreślała, że wojna w Ukrainie jest też „naszą wojną” i że ludzkość walczy w niej nie tylko o wolność człowieka, o poczucie bezpieczeństwa, o prawo do radości i godnego życia Ukraińców. Że jest też rodzaj walki o biblioteki, o książki bez cenzury, o wolność słowa i prawdziwą informację. O wolne uniwersytety, naukę i wolną wyobraźnię.

Mat. Uniwersytet Wrocławski

WIĘCEJ WIADOMOŚCI

OSTATNIE WIADOMOŚCI