2 C
Wrocław
sobota, 3 grudnia, 2022

Prezes MPK: Warto stawiać sobie ambitne cele

WARTO PRZECZYTAĆ

Krzysztof Balawejder, prezes MPK, jest osobą odpowiedzialną za wrocławską
komunikację miejską. W specjalnym wywiadzie dla tuDolnySlask.info rozmawialiśmy o hejcie, wykolejeniach, TORYwolucji, inwestycjach w nowy tabor, ekologii, inflacji, kwestiach społecznych, konflikcie w Ukrainie, ale też o poczynaniach piłkarzy Śląska Wrocław.

Krzysztof Balawejder prywatnie jest także wiernym kibicem Śląska Wrocław. Fot. MPK Wrocław

Alicja Jurasz: Jest pan osobą wzbudzającą wiele kontrowersji, czy myśli pan, że stanie się osobą publiczną i wyjście do ludzi, narażając się przy tym na duży hejt, było dobrym posunięciem?

Krzysztof Balawejder: Myślę, że tak. Taki był zamierzony cel, żeby hejt spowodowany złym stanem komunikacji, który mógł spotkać prezydenta, spotkał mnie. Od początku chciałem być twarzą – choć niektórzy powiedzą gębą – wrocławskiej komunikacji i myślę, że mi się to udało. Czy wyszło mi to na dobre, to już inna kwestia. Głęboko wierzę, że nawet jeśli w tej chwili spotykamy się z hejtem, to za rok czy dwa, jak komunikacja będzie bliższa ideałowi, będziemy mieli chwilę na oklaski. Na razie przyjmuję hejt z cierpliwie i traktuję go jak wyzwanie.

Gdzie kończy się konstruktywna krytyka MPK, a gdzie rozpoczyna się hejt?

Za każdym razem ta granica jest położona gdzie indziej. Są sprawy, w których sami mamy poczucie, że jeszcze daleko nam do doskonałości. Wtedy granica krytyki jest przesunięta dość daleko. Krytyka powoduje, że staramy się jeszcze bardziej. Dzięki temu stajemy się jeszcze lepsi i doskonalsi. Wiadomo jednak, że jeszcze dużo pracy przed nami. Z drugiej strony, są takie obszary, jak wymiana taboru czy TORYwolucja, przy których trzeba docenić to, jakie zmiany wykonujemy. W tych przypadkach mam poczucie, że aktualnie żarty z wykolejeń są zwykłymi sucharami.

Dzisiaj tak naprawdę większość naszych pojazdów ma klimatyzację. W weekendy jeździmy tylko niskopodłogowymi, klimatyzowanymi tramwajami. To wszystko to konkretne sukcesy, które przekładają się na życie mieszkańców. Nasi hejterzy nie zawsze zwracają na to uwagę. Są ortodoksami, ale myślę, że musimy to przyjąć z pokorą.

Czy nie myślał pan o tym, że lepiej byłoby dla całej spółki, gdyby pozostał pan mniej rozpoznawalny?

Ostatnich kilku prezesów było nierozpoznawalnych. Czy byli bardziej skuteczni? Nie sądzę.

Często udostępnia pan internetowe memy na swój temat. Czy prywatnie też jest do nich pan tak zdystansowany?

Prywatnie również, nauczyła mnie tego praca w MPK. Kiedyś miałem mniej dystansu do siebie. Jednak po tym, jak wielokrotnie przeczytałem, jaki jestem zły i jaki jestem gruby, przeważnie odbieram to na chłodno, a nawet z uśmiechem. Wszystkim hejterom pięknie za to dziękuję.

Jak już jesteśmy przy memach, jeszcze w 2020 i 2021 roku mieszkańcy Wrocławia złośliwie wyliczali liczbę wykolejeń tramwajów. W I połowie 2021 roku było ich 89, w I połowie 2022 było ich już znacznie mniej, bo 15. To chyba dowód na to, że polityka MPK i wprowadzenie TORYwolucji pozytywnie wpłynęło na jakość transportu publicznego?

Właśnie tak. Nie komentujemy i nie polemizujemy, ponieważ liczby robią to najlepiej za nas. Spadek liczby wykolejeń o 70% to jest konkretny sukces. Nie spodziewali się go nasi krytycy i pewnie jest im teraz trochę głupio.

Zobacz również:  Festiwal słodkości, kawy i czekolady zagości w zajezdni Dąbie

Wiem, że za 2 lata, gdy podsumujemy pięć lat intensywnej pracy na rzecz komunikacji miejskiej, ten wynik będzie jeszcze lepszy. Do tego dojdą też nowe tramwaje i naprawdę ciężko będzie się przyczepić do czegokolwiek w MPK.

Ostatnio MPK pochwaliło się również zakupem kolejnych autobusów elektrycznych, pojawia się również temat autobusów wodorowych. Te decyzje podyktowane są finansami, czy jednak są one dla pana bliskie również ze względu na ochronę środowiska?

Są mi bliskie tylko i wyłącznie ze względu na ochronę środowiska. Jeżeli mielibyśmy kierować się finansami, to dalej byśmy kupowali autobusy dieslowskie, które są 3-4 razy tańsze. Świat, historia i czas stawiają przed nami ważniejsze zadania. Dziś musimy dbać nie tylko o finanse, ale także o dobre życie dla naszych dzieci i wnuków. Stąd właśnie decyzja o autobusach elektrycznych w okresie przejściowym. Docelowo zakładamy autobusy wodorowe, ponieważ to one są w pełni ekologiczne i naprawdę zielone.

WARTO PRZECZYTAĆ: MPK Wrocław kupi 13 nowych elektrycznych autobusów. Umowa już podpisana

W Polsce prąd produkujemy z węgla, więc tak naprawdę jest to czarna energia. Na Śląsku, w miejscach, gdzie ten węgiel jest wytwarzany, wpływa to negatywnie na środowisko. Wprawdzie my tutaj, we Wrocławiu, jesteśmy zdrowsi, ale nie o to chodzi. Musimy myśleć globalnie, nie egoistycznie. Stąd autobusy wodorowe.

Myślę, że jest to słuszny kierunek, zwłaszcza teraz, w kontekście podwyżek za olej napędowy. W sytuacji, kiedy Orlen stawia nas pod ścianą, musimy zrobić wszystko, aby szukać innych rozwiązań.

W Polsce panuje rekordowa inflacja, odczuwa to zapewne każdy mieszkaniec miasta, ale i finanse samorządu czy spółek miejskich. Czy są przesłanki do tego, że możemy w najbliższym czasie spodziewać się wyższych cen biletów?

Zdecydowanie nie. Jest to obietnica, którą złożył prezydent Jacek Sutryk, a ja mogę ją potwierdzić. Nie widzę w tej chwili przesłanek do podwyższenia opłat za przejazdy. Umówiliśmy się z mieszkańcami, że ubiegłoroczna podwyżka będzie jedyną w tej kadencji, taka też była. Nasi pasażerowie i tak mocno dostają w kość, płacą więcej za prąd, za mięso, za masło, za chleb. Nie możemy im dokładać do tego dodatkowego zmartwienia. W tej chwili musimy znaleźć inne źródła finansowania. Trzeba mieć świadomość, że to rząd jest sprawca tej inflacji.

Już dzisiaj wiemy, że ta rosnąca inflacja i drożyzna postawią przed nami zadanie przedefiniowania roli Streetbusa, który dotychczas dedykowany był osobom w kryzysie bezdomności. Być może powinien on służyć wszystkim uboższym członkom naszej samorządowej wspólnoty. Głód i chłód będą bowiem zagrażać nie tylko bezdomnym.

W ostatnich miesiącach jesteśmy także świadkami widocznych wzrostów cen paliwa, nie każdego wrocławianina stać już na dojazd do pracy samochodem. Czy widoczny jest wzrost zainteresowania komunikacją miejską? Prowadzone są jakieś statystyki?

Wydział transportu UM Wrocławia liczy to bardzo sumiennie. Od marca zaobserwowaliśmy niewielki, acz sukcesywny wzrost zainteresowania komunikacją miejską. W przypadku marca było 2% więcej pasażerów niż przed pandemią. Odbudowujemy nasz potencjał po covidzie.

Dla MPK bardzo bliskie są kwestie społeczne. Czy można powiedzieć, że MPK przez takie CSR-owe działania daje przykład innym przedsiębiorstwom i spółkom miejskim? Ma na to wpływ prezydentura Jacka Sutryka, który deklarował, że jego kadencja będzie realizowana pod znakiem spraw społecznych?

Zobacz również:  2,7 mld złotych dla TVP. Tak rząd „oszczędza” w czasie kryzysu

Gdyby nie inspiracja z ratusza, to nie byłoby naszych działań. Nie byłoby też Bartka Skrzyńskiego w kampanii prezydenta Jacka Sutryka. Bartek był nie tylko znakomitym i skutecznym społecznikiem i dyrektorem Biura Wrocław Bez Barier, ale i moim przyjacielem. To on wpoił mi pewne zasady. Mam poczucie, że angażując się w pomoc np. dla osób z niepełnosprawnościami, po części realizujemy jego testament.

Myślę, że jesteśmy przykładem dobrych działań społecznych i CSR-owych. Jako pierwsi powołaliśmy w MPK rzecznika od spraw równego traktowania. Chcemy, żeby wszyscy pracownicy czuli się u nas dobrze. Bez względu na to, jaka jest czyjaś orientacja seksualna, jaka jest należność do struktur religijnych, jakie są poglądy polityczne – wszyscy znajdą u nas miejsce.

Wszyscy, pod warunkiem, że nie obrażają naszych pasażerów. Ostatnio musieliśmy podjąć działanie zmierzające do rozstania się z jednym z naszych pracowników, ponieważ obrażał uchodźców z Ukrainy. To nie jest naszym standardem i nie możemy tego akceptować.

Co z ostatnimi postulatami młodych przedstawicieli konfederacji o ściągnięciu flag Ukrainy z tramwajów? Jak rozwiązała się ta sytuacja? Myśli pan, że zrozumieli to, co chciał pan im przekazać?

Myślę, że nie rozumieli. Są jeszcze młodzi i potrzebują kilku lat, żeby zrozumieć błędy, które popełniają. Są pod wpływem fałszywej ideologii, zmanipulowani przez dorosłych, którzy działają, moim zdaniem, nie do końca z czystych intencji. Te bąbelki są po prostu wykorzystywane, dlatego podszedłem do nich z życzliwością i sympatią. Obiecałem im, że ukraińskie flagi będą wisieć tak długo, jak długo będzie trwała wojna na Ukrainie.

Dzisiaj jesteśmy albo za Rosją, albo za Ukrainą. Wrocławianie bez wątpienia stoją po stronie Ukrainy. Dlatego ukraińskie flagi, obok flag wrocławskich, będą wisiały na tramwajach aż do wygrania wojny. Wierzę, że jest to powszechnie akceptowane. Ten margines, który się pojawia, uznaję tylko za potwierdzenie tezy.

WARTO PRZECZYTAĆ: Młodzi konfederaci walczą o polską flagę na wrocławskich tramwajach. Co na to prezes MPK?

Na chwilę wróćmy do tematu mediów społecznościowych. Czy można powiedzieć, że profile MPK i Krzysztofa Balawejdera mają również walory edukacyjne? Ostatnio pojawił się post o rowerzyście, który zajechał drogę kierowcy, co spowodowało upadek starszej Pani w autobusie. To chyba świetny przykład jak wykorzystać bardzo duże zasięgi, żeby pokazywać, jakie skutki mogą nieść za sobą nieuwaga czy też nierozsądne zachowanie innych użytkowników drogi?

Dokładnie w takim celu te profile wykorzystujemy. Powiem szczerze, wykorzystujemy też czasem naszą niepopularność, bo to ona czyni nasze profile chętniej odwiedzanymi. Ci, którzy chcą nas hejtować, też wchodzą i mam nadzieję, że są pod wpływem naszych edukacyjnych treści.

Mówimy nie tylko o bezpieczeństwie, ale także o ważnych dla MPK sprawach. Ostatnio poruszaliśmy temat nieprzyjęcia przez Polskę środków z KPO. Mieszkańcy Wrocławia, nasi pasażerowie, muszą wiedzieć, że będzie mniej nowych tramwajów, mniej autobusów, ze względu na konkretne decyzje rządu. Mówimy o tym jasno i nie każdemu się to podoba. Od razu odezwali się zwolennicy PiS-u, którzy uważają, że to wina UE. My mówimy, jaka jest prawda, że jest to wina rządu. Niestabilność koalicji rządowej powoduje, że z tych środków nie będziemy korzystać. Moim zdaniem pozbawienie nas przeszło 300 mln zł jest Największym skandalem XXI wieku.

Zobacz również:  Kot Wrocek typuje zwycięzcę meczu Polska - Argentyna. Czy znów będzie nieomylny?

Prywatnie jest Pan także kibicem Śląska Wrocław. Jak Pan oceni postawę zawodników w czterech pierwszych spotkaniach? Widać nowy team spirit?

Cieszę się, że moje prywatne pasje mogę realizować także zawodowo, jako reprezentant gminy Wrocław w radzie nadzorczej klubu.

Odpowiadając wprost na Pani pytanie: zdecydowanie tak. Myślę, że to zasługa trenera. Pojawił się w tym okresie, kiedy drużyna była bez przewodnika. Znalazł się trener, który potrafi w tych zawodnikach, którzy przeszli ciężki okres, zbudować wolę walki.

Było to widać na boisku np. w Lubinie czy po zwycięstwie z Pogonią Szczecin. Paradoksalnie, było to widać także w meczu w Kielcach, gdzie druga połowa była naprawdę bardzo obiecująca. Posiadanie piłki na poziomie 80% to jest coś, co pozwala nam ze spokojem spoglądać w przyszłość.

Trzeba mieć świadomość, że w drodze po tytuł mistrza Polski będą też porażki. Nikt nie jest idealny. Przykładowo, drużyny Legii Warszawa czy to Rakowa Częstochowa także czasem przegrywają. Na koncie Śląska Wrocław będzie sukces. Może nie w tym roku, ale za rok czy za dwa, bo droga do mistrzostwa jest długa i nie zawsze prosta. Wierzę, że w tej drużynie i w tym trenerze drzemie siła na mistrzostwo Polski.

Czy jest jakiś zawodnik, którego szczególnie by Pan wyróżnił?

Szczególnie cenię naszych lokalnych zawodników. Chociażby Piotr Samiec-Talar, który w poprzedniej drużynie nie grał pierwszoplanowej roli, teraz dostał swoją szansę i dobrze ją wykorzystuje. Wychodzi w pierwszej jedenastce. Walczy skutecznie, czasem kończy się to żółtą kartką, ale trzeba mieć świadomość, że to jest chłopak stąd. Pochodzi ze Środy Śląskiej i z nim łatwiej się identyfikować, niż z niektórymi zawodnikami zagranicznymi, którzy oczywiście również wiele wnoszą do drużyny. Myślę, że Samiec-Talar jest tym, którego należy wyróżnić. Podobnie pozytywnym przykładem jest młody i perspektywiczny Adrian Łyszczarz.

Na wyróżnienie zasługuje również Michał Szromnik, który, z tego co wiem, swoją przyszłość wiąże Wrocławiem i chce być częścią naszej wspólnoty. Został kapitanem przez demokratyczny wybór kolegów z drużyny i myślę, że to też należy docenić. Polski kapitan jest pewną wartością, zwłaszcza w wypadku polskiej Ekstraklasy.

To na zakończenie, które miejsce Śląsk zajmie w tym sezonie?

Myślę, że między 1 a 4. Naszym celem będzie wywalczenie miejsca dającego szansę gry w europejskich pucharach. Przeżyliśmy przygodę pucharową za trenera Jacka Magiery i to było fantastyczne przeżycie. Dodało sił i wiary w drużynę naszym kibicom. Wierzę, że uda się to także w tym roku, zwłaszcza że jak na razie obserwujemy liderów na dość zaskakujących pozycjach. Ponadto, warto sobie stawiać ambitne cele. Nie tylko w piłce, ale także w komunikacji miejskiej i życiu codziennym.

WIĘCEJ WIADOMOŚCI

OSTATNIE WIADOMOŚCI

400x750px3